"Coś zmieniło się nie umiem znaleźć słów
I tak jak dawniej nie będzie nigdy już..."
Właśnie tak. Jest inaczej, jakoś tak zupełnie. Jak to zwykle ze spostrzeżeniami bywa, przychodzą z nienacka, ot tak. W pogoni za tym, co myślałam, że jest szczęściem, zgubiłam jedną zasadniczą rzecz. Wrażliwość. A może jej nie zgubiłam... Tylko obiłam dechami, myśląc, że wtedy będzie tak jakby jej nie było. Nieprawda... Mogę sobie wmawiać bardzo wiele. Ale to będą tylko puste słowa, nie mające niczego wspólnego z uczuciami i emocjami. Które wariują gdzieś w środku, coraz bardziej. Ten optymistyczny trzon trwa we mnie cały czas, ale gdzieś wokół oscyluje smutek. Nie tan wszechogarniający, ale taki po prostu... Może powinnam sobie na ten smutek pozwolić? Taka walka ze sobą, gra i udawanie - czy mają sens? Może chwila smutku by wystarczyła, żeby pozbyć się. Negatywnych emocji. Przecież nikt nie karze mi udawać, chyba sama sobie to wmawiam...
"Tak nagle z dnia na dzień
Nie tęsknię do tamtych chwil
Tak pusto we mnie
Nic nie zostało mi..."
Nawet nie wiem czy tęsknię. Nie wiem czy mam za czym tęsknić. Czuję w tej kwestii wielką ziejącą dziurę... Dopóki to ja nie pozbędę się strachu, uprzedzeń i negatywnych emocji to niewiele zdziałam. Ale jak to zrobić? Chyba sama nie wiem. Boję się. I chyba nie wiem kto mógłby mi tu w tym wszystkim pomóc. Komu możnaby się przyznać do tych prawdziwych uczuć. Nie wiem...
A po przerwie... ;)
6 lat temu