Chciałam, dużo chciałam.
Chciałam tu napisać swoje koncertowe podsumowanie wakacji, żeby nie zapomnieć. Tak dla siebie.
Może jeszcze to zrobię, póki pamiętam. Choć czas, ciągle go brakuje...
Co to jest szczęście? Stan umysłu, utrwalany i potwierdzany przez to co dzieje się wokół? Ułamek sekundy, w którym spełnia się marzenie, jedno spojrzenie w oczy? Pieniądze i popularność?
Co to jest nieszczęście? Ciąg pechowych zdarzeń, pogoń za nieosiągalnym? Ból fizyczny wymieszany z jękami cierpiącej psychiki? No co?
Nie ma podziału. Jest tylko jedno. Akceptacja tego, co zastaliśmy. Próba zmierzenia się z rzeczywistością. Mierzenie sił na zamiary... A czasem wręcz odwrotnie. No i co? I nic. Bywa, życie, no nie?
Zmęczenie prawdzie i to, któro sobie wmawiam. Smutek i złość, a także marazm, który wypełnia pustkę. Niby wszystko się układa, niby wciąż do przodu... Ale 3 kroki w tył. I co? I nic. Życie.
Jednego dnia, jesteś integralną i stałą częścią mojego życia, kiedy indziej chciałabym, żeby Cię nigdy nie było. Czemu? Nie wiem.
Nie ma ciszy, nie ma spokoju, nie ma odpoczynku, takiego jak potrzebuję. Nie ma, nie było, nie ma. Dochodzą nowe schodki, które przeskakuje.
I co ostatnio najbardziej lubię? Użalać się nad sobą, wpatrywać w sufit i mieć wszystko daleko.
I czasem usłyszeć, że jestem niesamowita.
Topię się we własnym egoizmie.
Nie potrafię się wyładować, odpocząć, naładować akumulatorów.
Pusto.
A po przerwie... ;)
6 lat temu
Nie ma uzasadnień "bywa" i "życie". Jesteś ponad tym banałem.
OdpowiedzUsuńMarazm jest. Wiem. I głupio uzasadniać jesienią, ale i ja nie wiem jak to wytłumaczyć względem siebie.
I co? Bywa.